Tottenham to niespodziewany lider ligi angielskiej. Zespól z północnego Londynu pokonał w niedzielę 6 grudnia Arsenal. Wygrana nad lokalnym rywalem smakuje podwójnie. Kanonierzy zatrzymali się na piętnastej pozycji, a zespół Mourinho nadal przewodzi w tabeli. Czy taka sytuacja utrzyma się do końca rozgrywek?

Jak na razie portugalski manager jak prawdziwy kasynowy weteran steruje swoją drużyną. Mourinho po prostu gra swoje. Chcę przede wszystkim bronić, a z przodu liczy na łut szczęścia. Podobnie jak gracze w kasynie online, którzy bardzo chętnie obracają spinami aby zdobyć kolejne bonusy.

Ranni potentaci. Portugalska taktyka kasyno.

Niespodziewany lider jest zasługą konsekwentnej, rzetelnej gry. Portugalski szkoleniowiec od zawsze stawiał na kasynową defensywę. Zasieki Tottenhamu są bardzo szczelne, a zawodnicy z przodu potrafią wyprowadzać „śmiertelne” kontry. To właśnie taktyka jest główną przyczyną sukcesów. Tottenham bardzo dobrze radzi sobie w starciach z potencjalną czołówką ligi i jednocześnie nie traci punktów z „przeciętniakami”. A to w poprzednich sezonach było bardzo ważne. Przypomnijmy, że w pamiętnym loteryjnym sezonie, Manchester United przegrał mistrzostwo w meczach ze słabymi rywalami. Byli to przeciwnicy z dołu tabeli, na których to nawet gracze kasynowi nie postawili by pieniędzy. Na przykład w kasynie https://www.10najlepszekasyna.pl/ jest wiele automatów, z których zdecydowanie możesz wybrać coś dla siebie! Na szczęście na rynku często pojawiają się nowe kasyna z atrakcyjnymi bonusami i to sprawia, że początkujący graczy podobnie jak Jose Mourinho nie boją się zaryzykować.

Wracając do Kogutów. Drugiej składowej sukcesu należy upatrywać w bezradności rywali. Liverpool stracił Virgila Van Dijka, a do tego zmaga się z konsekwencjami ciężkiego terminarza. Manchester City jest bardzo ospały w swoich poczynaniach. Często podchodzi do spotkań minimalistycznie, co nie kojarzyło się dotychczas z zespołami Guardioli. Takie podejście kilka razy zostało skarcone. Czy obie „maszyny” ruszą wkrótce na dobre i ściągną z piedestału Tottenham?

Kluczowy grudzień…

Na wiele pytań odpowie nam przełom grudnia i stycznia. Wtedy w Premier League odbywa się tradycyjny maraton meczowy. Szczególnie ciężki przy intensywności kalendarza, który zaserwowały nam w tym roku władze ligi. Tottenham od 16 grudnia do 2 stycznia czekają aż cztery trudne zadania i jeden z pozoru łatwy mecz z Fulham.
Pojedynek z Liverpoolem (wyjazd), zawsze ciężki mecz z Leicester City (dom), starcie z Wolverhampton (wyjazd) oraz z niespodzianką sezonu – Leeds United (dom). Jeżeli po Nowym Roku drużyna Mourinho nadal będzie w fotelu lidera, powinna zacząć poważnie myśleć nad tytułem.

Obecnie cele portugalskiego szkoleniowca są zapewne ciut inne. Należy pamiętać o tym, że przewaga nad czwartym Leicester wynosi zaledwie 3 punkty. Tyle samo oczek co Tottenham zgromadził Liverpool, a tylko dwa mniej młoda ekipa Franka Lamparda. Kto zakończy sezon zwycięsko? Ciężko na ten moment wyrokować, ale prawdopodobnie obecny sezon będzie najbardziej wyrównanym od lat!

Wzmocnienia? Ciężko powiedzieć.

Tutaj niestety ciężko wróżyć co stanie się na rynku transferowym. Latem Tottenhamowi udało się pozyskać Garetha Bale. Walijczyk jednak jak na razie zagrał w kilku spotkaniach, a dziś lecz kontuzje. Kolejną kasynową loterią jak ławka rezerwowych. Żeby myśleć o najwyższych celach Koguty ewidentnie muszą rozszerzyć swój skład. Wśród potencjalnych wzmocnień Tottenhamu wymienia się między innymi polskiego napastnika – Arkadiusza Milka. Obecnie ma on konflikt z prezesem Napoli i prawdopodobnie całą rundę jesienną spędzi na trybunach. Styczniowe okienko transferowe może być więc dla Milika wybawieniem. Mamy nadzieje, że Polak zmieni barwy i będzie dużym wzmocnieniem podczas Mistrzostw Europy 2020.